8 LAT WCZEŚNIEJ...
Mama małej Charlie czekała na swoją córeczkę pod łazienką.
- Mamo! Już się umyłam! - Głos Charlie dobiegł zza drzwi łazienki.
- Już idę kochanie! - Odpowiedziała zadowolona mama.
Weszła do łazienki. Z wanny wydobywała się para - mała brała rozgrzewającą kąpiel.
- Mamusiu! Pomóż mi się stąd wydostać!
- Poczekaj... jeszcze spadniesz, kochanie. - Powiedziała z uśmiechem na ustach mama, która właśnie wyciągała swoją córeczkę z wanny. Następnie zaczęła ją wycierać, podczas gdy Charlie opowiadała jej, co się działo dzisiaj w przedszkolu.
- Mamusiu! Wiesz co..? Dzisiaj mówiliśmy o rodzinie! I pani powiedziała, że mamy przynieść jakieś ciekawe informacje o rodzicach! Dosłownie wszystko! Powiesz mi coś..? - zaśmiała się mała.
I wtedy mama ucichła. Zaprzestała wycierać córeczkę. I uśmiech znikł z jej twarzy. Stwierdziła, że jest to odpowiedni moment...
- Córeczko... - powiedziała łamiącym się głosem mama. Czuła, że ma jakąś gulę w gardle... - wiesz... wiesz, to nie ja Cię urodziłam... - Teraz łzy wylewały się z oczu matki strumieniami. - Ale pamiętaj, że Ty jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Moim, i taty. I Ty jesteś naszą córeczką. Zawsze nią będziesz! - Zatrzymała się, a potem głęboko odetchnęła i kontynuowała. - Chodź! Ubierzemy się w piżamkę i pójdziemy opowiedzieć Ci o naszej rodzinie!
Mała, jako że była mała (w końcu miała tylko cztery latka), nie zrozumiała tego, co jej mamusia powiedziała, ale te słowa pozostały w jej głowie do końca życia...
Fajny blog c: Historia też dobra.
OdpowiedzUsuń